Pociąg do podróży z pokorą w tle.

 

Moje życie jako proces jest podróżą w głąb siebie i nieustającą obserwacją własnych zachowań i emocji oraz otoczenia pełnego innych ludzi z wachlarzem im tylko właściwych jednych i drugich wyżej wymienionych. Przyszło mi część tego procesu przeżyć (czasem mi się wydaje, przetrwać, szczególnie jak trafiam na tutejszą jezdnię) w egzotycznej scenerii. Egzotycznej głównie ze względu na zapachy, widoki i różnorodność kultury lokalnej.

Pamiętam, że przed wyjazdem i teraz wciąż często dosięga mnie opinia „ale jesteś odważna”. Ja traktuję to raz jako komplement a raz jako zobowiązanie. Chciałabym jednak podkreślić, że jak już się przeniesie do jakiejś odległej krainy i trochę usadowi,  nie o odwagę chodzi a o cierpliwość właśnie.

Nie ma tutaj batów za pisanie po szybach autobusu markerem (a w Singapurze są a niby taki zzachodnizowany) ani dziur w podłodze zamiast toalet, ani gangów porywających białe kobiety w ciągu dnia, ani chorób zakaźnych wystrzeliwanych z pistoletów na wodę. Tutaj nawet smok jest k…a przyjazny! Nie, nie żartuję – lubią tu smoki, które raczej są dla nich dobre niż straszne. Także nie bierzcie mnie proszę za odważnego bohatera stawiającego czoła wszystkim strachom, które zachodni umysł jest w stanie wyprodukować wychodząc ze strefy komfortu, co najwyżej za małego obserwatora w trakcie wielkiej lekcji pokory i cierpliwości. Jaki będzie ostateczny efekt nigdy nie wiadomo. Wiadomo jednak, że ludzie są wszędzie z dobrymi i  gorszymi intencjami. Z większym lub mniejszym potencjałem do wyrządzenia zła drugiemu człowiekowi. Coraz mocniej rozumiem, że nie w ludziach problem a w braku dystansu do nich.  Żeby mi go nie brakowało to zamiast bohaterstwa  zajmę się pokorą.

W przeciwieństwie do moich europejskich doświadczeń, najgorszy człowiek w Azji z jakim przyszło mi się zmierzyć to ja sama. Doświadczenie dużo bardziej doskwierające niż brak ważnych dla mnie i znanych mi pojęć w słowniku tubylców, jarmarczna estetyka i warunki sanitarne.

 

DSC00165

2 thoughts on “Pociąg do podróży z pokorą w tle.

  1. o na neptuna tudzież innego brodacza !! dzien dobry, Ależ cudny przerywnik od tej naszej słodko pierdzącej blogosfery 🙂 Bo i zakląć trzeba też. I fajnie. I dobrze napisane 🙂 pozdrowionka 🙂

    1. bardzo dziękuję za ciepłe słowo i jestem szczerze zaskoczona tym komentarzem bo nie reklamuje tego bloga za bardzo więc nawet nie czuje się częścią blogosfery 🙂 to bardziej forma pamiętnika i odwkurwiacza chyba 🙂 ale miło, że się komuś dobrze czytało 🙂 pozdro spod hanojskiej klimatyzacji

Leave your comment